Jakby to nie nazwać mam problem z..No właśnie.. Strona: 1

Jakby to nie nazwać mam problem z..No właśnie. Dodano: 2011-05-21 07:59

Temat będzie dłuższy. Rozpisze się..

Otóż..dzisiaj rano, gdy myłam włosy światło zaczeło mi pomrugiwać, i drzwi, dzwi które były uchylone, ale tak że trzeba było je pociągnąc (hamują o framugę) otworzyły się, jakby ktoś najzupełniej złapał za klamke i swobodnie, bez szelestu, zahamowań i odgłosów otworzył. Wystraszyłam się jak cholera i czułam jakby mi ktoś za nimi stał (nikogo nie było w domu). Kiedy je otworzyłam czułam że coś na mnie patrzy.

Fakt faktem bardzo interesuje się tymi tematami, nawet poczyniając niejedno..ale przeraża mnie to. Sama nie wiem czy wierze w życie po śmierci czy nie..po prostu bardziej na zasadzie czucia tego (nie wiem jak to wytłumaczyć).

Kiedyś miałam przypadek, że (to będzie fascynująco debilne) wywoływałam z 2 przyjaciółkami duchy. Oczywiście była świeczka i głupie wiązanki. Stałyśmy w łazience, było to w starej szkole, czasy gimnazjalne.było to w czasie lekcji, około 16 więc nikogo już w szkole prawie nie było. Stoimy przed lustrem i wywołujemy,ja stoje pierwsza,potem Agnieszka i Marta. na prawo, w odległości 6-7 kroków dzwi wejściowe do ubikacji. Wywołujemy, wywołujemy i nagle zgasła mi świeczka, dosłownie bezwietrznie, bez jakichkolwieg dzwięków, zgasła, tak po prostu. Nie zdążyłam nawet pomyśleć (co do ku**y) i na rozścież korytaża, ciężko (naprawde) otwierające się i niesamowicie skrzypiące dzwi otworzyły się jak piórko bezdzwięcznie, popatrzyłam na dziewczyny w lustrze, i nic nie myśląc wszystkie wpadły w panike i uciekliśmy stamtąd, Marta się popłakała, Agnieszka trząsła się i jąkała z przerażenia a ja z debilnym uśmiechem na ustach nie mogłam tego zrozumieć, żadna z nich nawet gdyby chciała nie otwarłaby ich (za daleko, drzwi otwierały się na korytarz, no i przecież widziałam je cały czas w lustrze). Nikogo nie było na korytażu, grobowa cisza. Do dzisiaj nie umiem tego ogarnąć.

Mój ojciec jak był mały, mówił mi, że spał u koleżanki babci, obudził się w nocy i poszedł do kuchni się napic (spał sam w pokoju, a koleżanka babci w innym), gdy wrócił koło łóżka zobaczył dziewczynkę z wyciągniętymi doń rękoma. Nie musze tłumaczyć że spierniczył zlękniety do pani w 2 pokoju.

Prosze nie bierzcie mnie na nie poważnie, i jako idiotke..nic nie biore nie piłam od 2 tygodni i się wyspałam.

I moje stąd pytanie
co o tym sądzicie? Wierzycie w takie rzeczy? Jeżeli tak, to wiecie coś więcej? i czy mieliście jakieś podobne sytuacje?

Pozdrawiam



Login

Password


Załóż konto / Odzyskaj hasło